sobota, 4 maja 2013

Rozdział 16 - Narada


 Filmy nauczyły nas, że widząc biegnącego człowieka przez lotnisko wyobrażamy sobie, że pędzi na spotkanie z ukochaną osobą. Być może dlatego, by zatrzymać ją przed wylotem i powiedzieć, co naprawdę do niej czuje. Zapewne każdy z nas chciałby przeżyć coś równie romantycznego. I pewnie Catherine zastanowiłaby się nad tym głębiej, gdyby nie fakt, że śpieszyła się do swojej przyjaciółki.
Nie do końca wiedziała, dlaczego wciąż biegnie. W końcu mogłaby przejść ten kawałek swobodnym krokiem, ponieważ nakazała Emmie na siebie czekać. Powinna być pewna, że dziewczyna nigdzie stąd nie ucieknie. Nie musiałaby się przynajmniej martwić, że po zaprzestaniu biegu będzie miała zadyszkę przez najbliżej kilka minut i nie wydusi z siebie żadnego składnego zdania.
Catherine zatrzymała się na środku wielkiej hali rozglądając się za przyjaciółką. Pośród zgromadzonych ludzi szukała burzy jasnych blond włosów i błyskotliwego spojrzenia niebieskich oczu. I kiedy w końcu ujrzała swój cel, nie mogła powstrzymać się od krzyku podekscytowania.
Błyskawicznie podbiegła do dziewczyny, tuląc ją.
- Tęskniłam za tobą – powiedziała, ani na chwilę nie odstępując od Emmy.
- Szkoda, że nie okazywałaś tego, biorąc do ręki telefon i dzwoniąc do mnie – powiedziała, próbując dogryźć Cath, jednak jej radosny ton ją zdradził.
- Przepraszam, miałam tyle na głowie…
Emma odchyliła się od dziewczyny na długość ramienia, rzucając okiem na Catherine.
- Wyglądasz niesamowicie. Skąd wytrzasnęłaś tę cudowną sukienkę? Nie sądziłam, że w szafie posiadasz coś innego niż spodnie.
Jones przewróciła oczyma.
- Moja współlokatorka uwielbia zakupy.
Emma uśmiechnęła się promiennie.
- Jak przyjechałaś tu tak szybko? Dzwoniłam niecałe pół godziny temu.
Catherine przygryzła dolną wargę. Najwyraźniej nie spodziewała się takiego pytania, gdyż nie miała w zanadrzu żadnej sensownej odpowiedzi. A przynajmniej takiej, w której nie musiałaby tłumaczyć Emmie, że podwiózł ją mężczyzna, którego jeszcze pół godziny temu okładała poduszkami, by chwilę później migdalić się z nim w jego łóżku. Oczywiście „migdalić” oznacza jedynie to, że się całowali, gdyż na nieszczęście przerwał im telefon owego mężczyzny.
Zamiast tego Catherine zdecydowała się na nieco mniej zawiłą odpowiedź.
- Nie było korków.
Emma zmierzyła ją uważnym spojrzeniem.
- Przypomnij mi Cath, jak długo się znamy? – zażądała blondynka.
- Całe życie?
- Właśnie. Dlatego, jeśli pytam, jak przyjechałaś tu tak szybko, nie wkręcaj mi żadnego kitu. Może i korków nie było, moja droga, ale ty samochodu nie posiadasz. Być może skorzystałaś z taksówki. Ale, gdybyś skorzystała z taksówki nie zarumieniłabyś aż tak na moje pytanie. Z łaski swojej, powiedz mi kim jest ten facet. To ten sam, o którym opowiadałaś?
Jeśli istniała rzecz na tym świecie, która mogłaby zmylić Emmę, nie było jej tutaj. A nawet jeśli przebywała w okolicy, ucięła sobie drzemkę, co oznaczało, że była zbyt zajęta by mydlić Emmie oczy.
- Lepiej mi powiedz, jak minęła ci podróż, Doyle. Swoją drogą, co ty tutaj robisz?
Emma pomachała palcem wskazującym przed twarzą Cath.
- Nie zmieniaj tematu.
Jones westchnęła.
- To nie tak, że…
- Catherine? – męski głos przerwał dziewczynie próbę wyjaśnienia swojej przyjaciółce, że owy mężczyzna, nie przyczynił się tak bardzo do jej szybkiego przyjazdu, jakby można było się spodziewać. Widocznie dziewczyna zapomniała, że kłamstwa prędzej czy później wychodzą na jaw.
Szatyna odwróciła się szybko, a jej wzrok spoczął na wysokim mężczyźnie. Najpierw jej oczy objęły jego doskonale zbudowane ciało, dopiero potem zatrzymały się na grzesznie przystojnej twarzy.
- Jack, nie miałeś przypadkiem czekać w samochodzie?
- Pomyślałem, że będzie wam potrzebna pomoc z bagażami – wyjaśnił, posyłając jej delikatny uśmiech. Po chwili zrobił krok w ich stronę wyciągając rękę do Emmy. – Jack Brown.
- A więc to ty jesteś tym tajemniczym mężczyzną – oznajmiła pogodnie, nie zważając na zakłopotane spojrzenie przyjaciółki. Chwyciła jego dłoń w przyjaznym uścisku. – Emma Doyle. Przepraszam za ten kłopot. Pewnie mieliście inne plany.
Catherine nienawidziła tego dwuznacznego tonu, jakim Emma właśnie sugerowała, że najwyraźniej przerwała im coś ważnego. Albo, co było bardziej zgodne z prawdą,  nienawidziła tego, że tak naprawdę zakłóciła im jedynie śniadanie.
- Pozwól, że wezmę twoją walizkę.
Gdy tylko Jack oddalił się od nich o krok, kierując się w stronę wyjścia, Emma wzięła Cath po ramię, nachylając się do niej.
- Jest cudowny – jęknęła, zmierzając wolnym krokiem za Brownem. – Ma taki zgrabny tyłeczek. Ile bym dała, żeby móc za niego złapać.
- Ja też – zgodziła się Cath, parząc rozmarzonym wzrokiem na Jack’a.
Emma zatrzymała się gwałtownie, kładąc dłonie na ramionach dziewczyny i mierząc ją spojrzeniem spod przymrużonych oczu.
- Byłaś z nim rankiem i chcesz mi powiedzieć, że miejsce w którym przebywaliście to nie łóżko, ani nie cholerne biurko?
Emma pod wieloma względami przypomniała Lily Harrison. Współlokatorka Catherine była równie bezpośrednia. Nie owijała w bawełnę, a już szczególnie nie krępowała się mówić, jeśli sprawa dotyczyła mężczyzn. Emma była mistrzynią matematyki, ale jak się okazywało miłość do nauk ścisłych nie była jej jedynym zamiłowaniem.
- To skomplikowane – oznajmiła Catherine. – My… przyjaźnimy się.
Emma uniosła brwi.
- Przyjaźnicie się? – powtórzyła. – Nie byliście przecież razem tego ranka, bo pracujecie ze sobą. On nie jest twoim szefem, prawda?
- Nie, nie jest moim szefem. Jest tylko inwestorem.
- Więc dlaczego do tej pory nie położyłaś rąk na jego boskim tyłku?
- Powiedziałam ci, to skomplikowane.
- Nawet przez tę jedną chwilę widziałam, jak pożera cię wzrokiem. To nie jest skomplikowane, Cath – oznajmiła, mając nadzieję, że przemówi jej do rozsądku. Widząc jednak wzrok Catherine, wszystko zrozumiała.
– Cholera – pisnęła. - Próbowałaś położyć łapki na jego tyłku, prawda? Błagam, powiedz, że to nie ja ci w tym przeszkodziłam.
- Nie, to nie byłaś ty – odpowiedziała spokojnie Cath, mając nadzieję, że jak najszybciej uda jej się zmienić temat. – Możemy pojechać do mnie do mieszkania? Jack nas podwiezie, ale muszę jeszcze dzisiaj pojawić się w pracy. Jak wrócę do domu to porozmawiamy. I przede wszystkim wyjaśnisz mi, dlaczego tak nagle się tutaj pojawiłaś…

~*~

Gdy tylko Jack odwiózł Catherine do jej mieszkania, a następnie do pracy, pojechał prosto na siłownię, by spotkać się ze swoim przyjacielem Felixem. Miał zupełnie inne plany na dzisiejszy poranek, ale nie wydawał się cierpieć z tego powodu. Prawdę mówiąc, już dawno nie miał tak energicznej pobudki. Swoją drogą, do tej pory nie spotkał kobiety, która wparowałaby do jego mieszkania i zrobiła to, co Catherine.
Wyszedł z męskiej szatni kierując się w stronę ustawionych bieżni, przy których stał Felix, zabawiając jedną z instruktorek. Niestety dziewczyna widząc zmierzającego w ich kierunku Browna, będącego właścicielem tego miejsca, szybko się ulotniła.
- Wszystko zepsułeś – westchnął z niezadowoleniem Felix, nie przestając spoglądać na oddalającą się kobietę. – Na sam twój widok uciekła.
 - Myślę, że jej ucieczka miała większy związek z tobą niżeli ze mną, mój przyjacielu.
Felix prychnął, po czym wszedł na bieżnię.
- Widzę, że masz dzisiaj dobry dzień – powiedział, uśmiechając się znacząco do Jack’a, jednak ten zdawał się tego nie zauważać. Zamiast tego zajął miejsce na sąsiedniej bieżni. Zdecydowanie wolał biegać na świeżym powietrzu, ale skoro miał spędzić dzisiejsze popołudnie z Felixem, nie miał zamiaru z nim o to walczyć. Jego przyjaciel zapewne nie chciał opuszczać klimatyzowanych pomieszczeń dla dzisiejszego słońca.
- Miałem miłą pobudkę – wyjaśnił Jack.
Felix roześmiał się, zaczynając swój bieg.
- Miłą pobudkę? – prychnął. – Miałeś miłą pobudkę? – zapytał,  naśladując głos Jacka. – Coś mi mówi, że była z tobą ta ślicznotka, za którą się uganiasz. Cieszę się twoim szczęściem. W końcu ją zaliczyłeś! Możesz więc wracać do gry.
Jack uruchomił bieżnie, na razie jedynie po niej chodząc.
- Nie tego rodzaju miłą pobudkę.
Felix spojrzał na przyjaciela pytająco.
- Jak to nie tego rodzaju? Chcesz mi powiedzieć, że jej nie zaliczyłeś?
Jack przyśpieszył bieg, mając nadzieję, że to zmieni wagę jego odpowiedzi, której nawiasem mówiąc nie udzielił.
- Czyli nie zaliczyłeś – oznajmił Felix, bardziej niż pewny swoich racji. – Mogę przynajmniej wiedzieć dlaczego? Nie jest chętna, czy jak?
- Jest.
- W takim razie nie rozumiem. Nie interesuje jej przygoda na jedną noc?
Jack odchrząknął.
- W tym problem, że interesuje.
Felix zatrzymał się, przerywając bieg i stając w rozkroku. Jego mina była co najmniej głupia. Po raz pierwszy wydawał się nie wiedzieć, jak skomentować czyjąś wypowiedź.
- Nie rozumiem – powiedział po chwili.
- Chce się ze mną przespać, przynajmniej tak mi się wydaje – wyjaśnił. - Tyle, że ona nie oczekuje niczego więcej. Zakładam, że chce aby na tym jednym razie się skończyło. Nie jest kompletnie mną zainteresowana w innym znaczeniu.
Felix uniósł brew ku górze.
- Płaczesz, bo laska chce się z tobą przespać, a nie chce związku? Zgłupiałeś? Zostawiłeś swój sprzęt w biurze, czy jak?
Jack pokręcił głową z dezaprobatą. Nie chodziło mu o to, że nie chciała związku. On także go nie chciał. Jednak przywykł do tego, że kobiety są gotowe zrobić wszystko, by tylko poświęcił im swoją uwagę, po tym, jak się ze sobą prześpią. Dobrze wiedział, że Catherine po tym, co mogliby zrobić powróciłaby do swojego życia i zupełnie nie brałaby pod uwagę Jack’a. Wyraźnie mu powiedziała, że nie zwykła się w nic angażować, a on wiedział, że mówiąc to była poważna i oprócz seksu nic więcej od niego nie chciała.
- Po prostu ją lubię. Ale powiedziałem jej, żebyśmy zostali przyjaciółmi.
- Jakiś ukryty motyw? Chcesz mieć przyjaciółkę do łóżka? Chłopie, mów po ludzku i przestań kręcić.
- Już powiedziałem. Po prostu ją lubię. To tyle.
Felix zszedł z bieżni, ustawiając się naprzeciwko Jacka i mierząc go uważnym spojrzeniem.
- Lubisz, bardzo lubisz, czy lubisz-lubisz?
Jack zatrzymał się, stając w rozkroku, nie wyłączając bieżni.
- Zwariowałeś?! – prychnął rozdrażniony. – Co to za idiotyczne przesłuchanie?
- Najwyraźniej tak samo idiotyczne, jak fakt, że mając okazję odstawiłeś ją na bok. Kto tak robi?
Felix odchylił głowę do tyłu i głośno westchnął.
- Jako twój najlepszy przyjaciel, powiem ci jak musisz działać – zaczął. - Skorzystasz z najbliżej okazji i przelecisz dziewczynę. Jeśli okaże się, że było fajnie, weźmiesz od niej numer i mówiąc „odezwę się do ciebie” być może naprawdę to zrobisz. 
  Jack dokładnie wiedział, co jego przyjaciel miał na myśli. Niestety nie w pełni się z nim zgadzał. Nie miał jednak zamiaru mu tego mówić. Dobrze znał Felixa i wiedział, że jeśli zacznie kwestionować jego radę, nie wyjdzie mu to na dobre. Dlatego, pokiwał głową, udając, że przyznaje mu racje. W głowie układał jednak swój własny plan, doskonale wiedząc, jak może rozwiązać tę sprawę. I był gotowy przystąpić do działania.

~*~

Gdy Catherine wróciła z pracy, Emma i Lily bawiły się w najlepsze. Oczywiście Jones wcześniej zadzwoniła do swojej współlokatorki i powiedziała jej, że mają gościa, nie spodziewała się jednak, że Harrison poczyni jakiekolwiek przygotowania. A zakupienie kilku butelek wina i pizzy zdecydowanie można było nazwać przygotowaniami. Nie spodziewała się także, że Lily nawiąże tak szybką znajomość z jej przyjaciółką podczas jej nieobecności.
Dlatego trzy butelki wina później, wszystkie trzy dziewczyny były w wyśmienitych nastrojach. Dodatkowo, mogłoby się wydawać, że Lily i Emma znają się od lat, gdyż dogadywały się bez problemów.
- Miałam dosyć – powiedziała Emma, po raz pierwszy nie odwlekając odpowiedzi na zadane przez Catherine pytanie. Dziewczyna już na lotnisku próbowała się dowiedzieć, co było powodem przyjazdu Emmy do Atlanty, jednak blondynka najwyraźniej nie chciała o tym mówić.
- Straciłam pracę. Nie spodziewałam się jednak, że znalezienie nowej może być takim problemem. Co prawda, Moncks Corner to małe miasteczko, ale żeby żadna firma nie potrzebowała księgowego?
- Przykro mi.
- Poszłam do twojej babci, Cath, jak w każdy czwartek na herbatę, a ona zadała mi bardzo ważne pytanie i uświadomiła, że czas się stamtąd wynieść. I oto jestem. Przynajmniej na trochę, bym odpoczęła od naszej wioski.
- Jakie pytanie? – odezwała się Lily, patrząc na Emmę nieprzytomnym wzrokiem. Zdecydowanie wino dawało o sobie znać.
- „Co ty tu jeszcze, do cholery, robisz, Emmo?” – oznajmiła Doyle naśladując głos babci Catherine.
Wszystkie trzy wybuchły śmiechem. Nie mogły powstrzymać się od niego dopóki Emmie nie przypomniało się coś istotnego.
- Catherine! – pisnęła. Najwyraźniej przez Doyle również przemawiało wino. – Co z twoim facetem i jego seksownym tyłkiem?
- Ktoś tu chyba poznał pana Browna – zaśmiała się Lily, klaszcząc w dłonie w oczekiwaniu na odpowiedź Cath.
- Jack Brown to zagadka – odpowiedziała Jones. – Raz mnie chce, a raz nie.
- Chciał cię na blacie w naszej kuchni – powiedziała Lily poruszając znacząco brwiami.
- Nic nie mówiłaś! – pisnęła Emma, oskarżycielsko wymachując palcem przed Cath.
- Nie pytałaś.
- Gdybym wiedziała, że… - urwała nagle. – Dobrze całuje? Boże zmiłuj się, ale wygląda na takiego, który wszystko robi dobrze…
Wbrew pozorom Catherine nie musiała odpowiadać na to pytanie, gdyż rozmarzona i pijana Emma dalej kontynuowała opisywanie swoich obserwacji.
- Kiedy się z nim spotkasz? – zapytała Lily, zadowolona, że ma pod ręką kogoś, kto pomoże jej knuć nikczemne plany.
- Dziewczyny, przestańcie – westchnęła Cath, nieco poirytowana faktem, że cała rozmowa skupiła się na niej i na Brownie. – Nie będziemy o tym rozmawiać.
- Ależ będziemy! – oburzyła się Lily. – Jak chcesz go zdobyć?
- Potrzebujesz sposobu – dodała Emma. - Żaden racjonalnie myślący mężczyzna nie wycofuje się, mając kobietę w swoim łóżku. To oznacza, że coś go blokuje.
Catherine uniosła głowę spoglądając na przyjaciółkę.
- Blokuje? – zapytała. Mimowolnie pomyślała o byłej żonie Browna. – Tak myślisz?
- Ja to wiem. Musisz podjąć bardziej drastyczne środki.
Catherine zmarszczyła brwi w oczekiwaniu na odpowiedź Emmy, która wydawała się nad wyraz zadowolona z powodu uwagi przyjaciółki. Zdecydowanie Emma Doyle była bardzo podobna do Lily. Tylko, co dobrego mogło wyniknąć z rad dwóch zakręconych dziewczyn?
- Kochana, role się odwróciły. Teraz to ty sprawisz, że desperacko będzie cię pożądał…

31 komentarzy:

  1. Noż, cholera w takim momencie!?!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział ! jesteś niesamowita

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twoje opowiadanie :) czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham takie zakończenia. Może innym wydają się takie wkurzające, ale czym byłoby Twoje opowiadanie bez tych wyśmienitych ostatnich zdań? Odpowiem napytanie retoryczne, które w takim razie takie nie będzie - byłoby równie cudownym zbiorem rozdziałów o podchodach Jacka i Catherine. Zakończenia te jednak dodają smaczku, jeżeli wiesz co mam na myśli ;)
    Co do samego rozdziału. Dzień w którym mnie nie zachwycisz będzie zdecydowanie najgorszym w moim niedługim żywocie, dlatego więc mam nadzieję, że nigdy nie nastąpi. Lotnisko - genialne! Tyłek - 2x lepsze od portu lotniczego, a trzyosobowa impreza - koniec epitetów...
    Było kilka błędów, ale to była zjedzona literka...Tak dokładnie dwa, ale nie mam siły już ich szukać. Przecież to i tak nie zmienia faktu, ze opowiadanie świetne, a ja jak zwykle czekam na kolejny rozdział xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się ogromnie, że podobają Ci się takie zakończenia. Mnie także się wydaje, że podobne zabiegi dodają smaczku.

      Mam nadzieję, że taki dzień nie nadejdzie, ale bardzo miło mi czytać, że podoba Ci się moje opowiadanie. Następny rozdział postaram się dodać ósmego maja, ale nie wiem, czy mi się uda to wszystko ogarnąć do tego czasu.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Świetne ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham twoje opowiadanie. Wszystko świetnie opisujesz, a Emmę już zdążyłam polubić. Za każdym razem jak kończę czytać rozdział zadaje sobie pytanie: Co będzie dalej?
    Naprawdę potrafisz zainteresować czytelnika. Już nie mogę się doczekać dalszego ciągu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj ten niedosyt na koniec. Czekam wytrwale!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialne ♥ uwielbiam i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :) Jakimi książkami się inspirujesz? Szukam czegoś podobnego ale już najfajniejsze przeczytałam. Znacie coś ? :D Pozdrawiam i powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, takich książek, którymi się inspiruję jest całkiem sporo. Począwszy od legendarnego Greya, skończywszy na zwykłych książkach, które po porostu przypadkowo trafią do moich rąk. Najróżniejsze kryminały, fantastyki, thrillery, romansidła...
      Ale odpowiadając na drugą część pytania... Cholera, nie wiem, może jeśli szukasz czegoś dość zbliżonego do książek E.L. James to są takie autorki jak Jaci Burton, Olivia Cunning, Gina L. Maxwell, Kenner Julie... Ale jeśli chciałabyś poczytać coś zabawnego (bez opisu scen erotycznych), na luzie, ot tak książkę na wieczór, by się odprężyć i pośmiać polecam książkę Gemmy Halliday "Śledztwo na wysokich obcasach". Nie jest to wymagająca lektura, ale jeśli chcesz się pośmiać (przede wszystkim z przemyśleń głównej bohaterki) to proponuję przeczytać.
      Jeśli wymienione wyżej autorki Ci nie odpowiadają, bądź też już czytałaś, daj znać. Napisz mi może dokładniej, czego szukasz, to zrobię burzę mózgu i wyszukam na dysku jakiś ciekawych tytułów. ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Autorki, które wymieniłaś czytałam i właśnie coś w tym stylu poszukuję. Jakoś nie mogłam się przekonać do "Śledztwa na wysokich obcasach", ale jak wspomniałaś o tej książce to się przemogła. Idealna książka na wieczór :) Także jeśli miałabyś ochotę, czas, to byłabym wdzięczna gdybyś wymieniła parę tytułów :) Z góry dziękuję !

      Usuń
    3. Nie ma najmniejszego problemu. Podam Ci kilka tytułów i mam nadzieję, że chociażby jedna z nich przypadnie Ci do gustu: Katee Robert "Szczęśliwa zamiana", Michalak Katarzyna "Mistrz", Alice Clayton "Wallbanger" (na razie jedynie w wersji angielskiej), Sara Fawkes "Na każde jego żądanie".
      Odsyłam Cię również do chomika (np. do http://chomikuj.pl/Megiiiiii) . Można tam znaleźć kilka ciekawych książek.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnego czytania! :)

      Usuń
    4. Dziękuję serdecznie ! :)

      Usuń
  9. brak słów..po prostu ŚWIETNE !!!! <3
    pozdrawiam i czekam z NIECIERPLIWOŚCIĄ na kolejną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietne, czekam na kolejne czesci. xd

    OdpowiedzUsuń
  11. Znowu urwałaś w takim momencie...
    Te notki są za krótkie. Jeszcze porządnie się nie wkręcę, a tu już koniec. Ehhh. To moja jedyna uwaga, przecież innych chyba nigdy nie miała i mieć nie będę, nie? ;)
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieem! ;) Dlatego staram się pisać znacznie dłuższe posty, ale jak widać nie wychodzi mi to za bardzo. Nie mniej jednak, będę się starać. Mam nadzieję, że efekty będą już widoczne w następnym poście.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  12. Kocham to !!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej, trochę długo mnie tutaj nie było :( Ale przynajmniej miałam dużo postów do przeczytania, więc ostateczny moment smutku z powodu kończącego momentu oddalał się i oddalał ;)
    Emma i Lily się polubiły. Coś czuję, że Cath będzie miała z ich zmasowanym atakiem niezłą przeprawę. Ciekawe co takiego wymyślą :D Znając ich szalone podejście do wszystkiego, będzie bardzo interesująco i pewnie gorąco :P Nie mogę się doczekać!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG, jak one we dwie połączą siły i zaczną doradzać Cath...Bój się Jack, już jesteś zgubiony!
    połknęłam jednych tchem, mimo że w pracy jestem;)
    pozdr
    K.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie rozumiem toku ich rozumowania... Niby oboje tego chcą, a jednak nie. Niech się w końcu zdecydują :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziewczyny będą kombinować ciekawe co z tego wyniknie :) Moim zdaniem szablonowo pokazana introspekcja i zachowanie młodych ludzi: Chłopcy odbierają sygnały dziewczyn dosłownie, a dziewczyny zachowują się tak jak myślą że chłopcy by chcieli żeby się zachowywały :) (sama budowa zdania sugeruje, że to skomplikowane). Czekam na kolejne odcinki :))))

    OdpowiedzUsuń
  18. I znów kilka dni w cierpieniu oczekiwań na dalszy ciąg! :) wiem, wiem obowiazki, ale wiedz, że uwielbiam Cię czytać :) Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  19. piękny i interesujący rozdział. ;) czekam na kolejny z niecierpliwością, pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Błagam, nie każ mi długo czekać na ciąg dalszy! Jestem ciekawa, co wykombinują dziewczyny. : D

    Nie nadaję się do komentowania, dlatego nie będę zanudzać. Uogólniając, jest świetnie, jak zawsze zresztą. :)

    PS. Również się pytam: czemu jej rączka nie wylądowała na zgrabnym tyłeczku Jacka?! XD

    I przy okazji zachęcam do mojego nowego bloga, jakbyś chciała w wolnej chwili zajrzeć. ;)
    http://part-of-their-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Coś mi się zdaje, że Emma i Lily to będzie "niebezpieczny" duet. I jestem pewna, że ich podstępy szybko doprowadzą Jacka, do sypialni Catherine. Albo odwrotnie - ale to już nie istotne.
    Coraz bardziej widać, że Jones najzwyczajniej w świecie się zakochała, no i Jack też, choć nadal nie rozumiem, dlaczego nie chce tego przed sobą przyznać. Co go zatrzymuje??
    Od dzisiaj oficjalnie może się przyznać, że uwielbiam Felix'a. Urzekł mnie już od samego początku, gdy wytknął Brown'owi że wypłoszył mu pewną zdobycz, a kończąc na genialnym "Lubisz, bardzo lubisz, czy lubisz-lubisz?" - umarłam :)
    Och, lecę dalej, bo widzę, że się rozkręciłaś i szybko dodałaś następny.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny blog. jestem ciekawa jak rozwinie się "związek" głównych bohaterów. czekam na next i mam nadzieje ze nie umrę z ciekawości do tego czasu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Za każdym razem w takim momencie !
    Ciekawi mnie jak rozwinie się związek Jacka i Catherine :)
    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń